Dodał: |
Aktualizacja: |
Marija Jakubowycz

Przyjechała do Polski w 2001 roku spod Ternopola na Ukrainie w poszukiwaniu pracy. Planowała zostać miesiąc, ale jest już 13 lat. Na początku przeszła chrzest bojowy: sprzątanie, opieka nad chorą kobietą, opieka nad dzieckiem… Dużo było tych prac! Od 8 lat pracuje jako lektorka języka rosyjskiego i ukraińskiego, tłumaczka. W 2009 roku założyła Fundację Ternopilską. Zajmuje się pracą społeczną i wolontariatem na rzecz Ukraińców wykorzystując swoje umiejętności i doświadczenia. Najlepiej czuje się miedzy książkami, w bibliotekach i księgarniach. Wspólne czytanie z innymi – marzenie które towarzyszy jej od lat. Lubi kawę po turecku i placki z makiem (palanyci z makom). Lubi podróże i odwiedzanie różnych krajów ale pragnie odkrywać też jak najwięcej zakątków Ukrainy.

Taki to człowiek już jest, że zawsze mu mało pieniędzy, i wydawałoby się, że gdzieś tam zawsze jest lepiej… Uważam, że ta cecha bardzo silnie przejawia się u Ukraińców – TAM jest lepiej… Niejeden sobie myśli, że jego kłopoty to sprawy bytowe czy finansowe. Jednak gdy wyjedzie, okazuje się że problem tkwi w nim samym – w kompleksach, stereotypach, zachowaniach, przekonaniach, emocjach, lenistwie...

 


 Kiedyś…


…gdy jako dziecko mieszkałam w malutkiej podkarpackiej wsi, byłam świadkiem tego jak wielu rodziców moich wiejskich przyjaciół wyjeżdżało za granicę, za chlebem, zostawiając swoje pociechy dziadkom. Uważałam tych rodziców za bardzo dzielnych, niemal supermenów, bo ich dzieci wyróżniały się wśród innych nowymi ubraniami, butami, niezwykłymi dla nas zabawkami. Sąsiedzi, którzy nie ruszali się nigdzie z domu, zazdrościli im. Ale i często osądzali, gdy rozpadała się rodzina, która nie wytrzymywała rozłąki (a może ta rozłąka była już etapem końcowym rozpadu wynikającym ze słabych więzi rodzinnych, braku miłości i zrozumienia). Osądzanie i krytycyzm przy braku współczucia były szczególnie ostre w stosunku do dzieci, które z braku rodzicielskiej opieki popadały w tarapaty.  


Kiedy komuś nie powodziło się na emigracji do tego stopnia, że zmarł – współczuło się jego rodzinie. Kiedy komuś nie ułożyło się za granicą i wracał do domu – był wykpiwany. Stale o wszystkich plotkowano. O młodych kobietach, które na pewno zajmowały się tam nierządem, na pewno czymś niemoralnym, bo jak inaczej miały by tam zarabiać.


Wieś jest chłonna nowych informacji i plotek – ktoś przyjeżdża z zarobku za zagranicą na urlop, a wieś uważnie się przygląda, ocenia, krytykuje i z wielka lubością nadgryza nowe,  niesłyszane do tej pory nowości. I co by zarobkowicze nie opowiadali, jakkolwiek szczere, autentyczne i skomplikowane nie były ich odczucia, doświadczenia z wyjazdu czy opowieści o przystosowywaniu się do życia w nowym kraju – inni uznają ich za szczęśliwców, którzy wygrali los na loterii. Kłopoty – nie istnieją, pieniądze – to jedyne, co jest widoczne. Za najbardziej szczęśliwych uważano tych, którzy wracali jedynie po to, żeby zabrać ze sobą rodzinę i na zawsze pożegnać się z rodzinną wsią.


A jak to tam jest?


Podróże, jak wiemy, kształcą, jednak często dużym kosztem. Sytuacja migrantek z Ukrainy w Polsce jest postrzegana przede wszystkim przez pryzmat tego, że ich praca przynosi ogromną korzyść goszczącym ich społecznościom. Ich praca kosztuje niewiele w porównaniu z pracą oferowaną przez lokalnych usługodawców. Migranci nie obciążają też budżetu państwa goszczącego powinnościami obywateli wobec pracowników. A poznając kraj i ludzi robią więcej  dla wzajemnego zbliżenia i zrozumienia niż wielkie polityczne przedsięwzięcia i jeśli mile doświadczą Polski, staną się jej ambasadorami na Ukrainie. Trudnym problemem dla migrantów  jest wynajęcie mieszkania. Bardzo często migrantki podejmują pracę połączoną z zakwaterowaniem, czego znanym lecz nie jedynym przykładem jest praca jako opiekunka osób niedołężnych, często całodobowa. Tego typu praca skutkuje izolacją migrantki oraz bardzo dużą zależnością od pracodawców. Migrantka często nie ma rozeznania co do swoich praw, nie domaga się legalizacji pracy, może być wprowadzana w błąd co do tego co jej grozi w związku z nielegalną pracą bądź pracą u innego pracodawcy, niż ten, który wystąpił o wniosek o wydanie zezwolenia na jej pracę w Polsce.


Kiedyś…


...i ja wyjechałam  ze wsi. Zdałam sobie sprawę z nikłych perspektyw i wyemigrowałam do Kijowa by studiować i pracować. Niby nie „zagranica”, ale jednak w tamtym czasie coś nieosiągalnego dla dla moich znajomych ze wsi. Moje różowe okulary pękły gdzieś po miesiącu, kiedy zatrudniłam się w McDonaldzie by przetrwać i w pierwszym tygodniu pucowałam ubikacje dopóki nie przeniesiono mnie na kasę, przy której lżej było mi jedynie psychicznie. Ubikacja stała się dla mnie symbolem dna, z którego powoli się odbijałam. Miasto mnie nie akceptowało, czułam się obco. Codziennie, co chwila – wyzwania i próby. W granicach tego samego kraju, tej samej mentalności tyle razy przyszło mi usłyszeć, że moja wrodzona zapadeńska (zachodnio-ukraińska) pracowitość „nie pozwala Kijowianom odetchnąć i spokojnie żyć, tylko odbiera im pracę”. Najpierw bolało. Potem uważałam to już za komplement.


A jak to tam jest?


Szłam w Warszawie w niedzielne popołudnie i rozmawiałam przez komórkę po ukraińsku. Nagle  zatrzymał się przede mną jakiś młody człowiek i zaczął taką oto rozmowę - a że jesteś ze Wschodu, że przyjechałaś tutaj i zabierasz pracę takim jak ja. Przyjrzałam się mojemu współrozmówcy – był naćpany, stał na chwiejnych nogach. Powiedziałam, że jemu zapewne nic nie odbieram, tym bardziej pracy. Mam jeszcze jedno wspomnienie z bodajże 2003 roku, kiedy po raz pierwszy starałam się razem z moja pracodawczynią o zezwolenie o pracę. I wtedy, i teraz po ponad 10 latach polskie prawo wymaga od pracodawcy zatrudniającego cudzoziemca opinii starosty o braku odpowiedniego kandydata do pracy wśród obywateli polskich, i tylko po uzyskaniu takiej opinii pracodawca Polsce może zatrudnić cudzoziemca. Zasadność tych opinii i całego procederu ubiegania się o nią i wtedy i teraz budzi u wielu pytania i nieporozumienie. Rządy się zmieniają,  koalicje rządzące powstają w coraz to bardziej niewiarygodnych kombinacjach,  Polska jest teraz wolnym krajem, ale pracodawca w Polsce dalej nie jest wolny i powinien wykonać przed zatrudnieniem pracownika test rynku pracy,  żeby uzyskać opinie starosty – że właśnie ten kandydat na pracownika a nie inny jest zaakceptowany przez starostę powiatowego. Moja pracodawczyni, chciała mnie zatrudnić jako opiekunkę do jej kilkumiesięcznego synka, jednak miała obowiązek zgodnie z procedurą uzyskania opinii odbyć rozmowę z bezrobotnymi z Wołomińskiego urzędu pracy. W ciągu 2 tygodni tylko jedna osoba przyszła jako kandydatka na opiekunkę,  poprzedniego dnia musiała się najwyraźniej trochę się upić, bo miała mętny wzrok i towarzyszył jej zapach jeszcze nie wywietrzałego alkoholu. Od mojej pracodawczyni potrzebowała w zasadzie nie zatrudnienia (broń panie Boże!), tylko podpisu na skierowaniu z urzędu pracy, że była na rozmowie z pracodawcą i nie spełniła jego oczekiwań. Urząd pracy otrzymał niezbędne papierki, moja pracodawczyni uzyskała opinię starosty, i jeszcze po kilku strasznie dyskryminujących mnie jako cudzoziemca procedurach nasz malutki Jurek miał kochająca go opiekunkę.


Kiedyś…


... wynajmowałam pokój w Kijowie u kobiety, która wyjechała za chlebem do Niemiec. W szczerej rozmowie, wyzbywając się naiwnych, nabytych na wsi fantazji, dowiedziałam się jakie przeszkody musiała pokonać, by przetrwać w obcym kraju, i do tego z dzieckiem po rozwodzie. Jednocześnie sprzątała kilka domów, studiowała, płaciła horrendalne podatki, doświadczała ograniczenia własnych  praw... Dopóki nie skończyła studiów, nie uzyskała lepszej pracy i stałego pobytu, a w końcu obywatelstwa. Pomimo wszystkich trudności – odbiła się od dna, stanęła twardo na nogach. Życie zaczęło się jawić w bardziej przyjaznych barwach. Zapraszała mnie do siebie, mieszkała w Niemczech, ale się bałam. Przecież już wiedziałam, że nowe miasto i nowy kraj to przede wszystkim ogromne wyzwania adaptacyjne, kulturowe, finansowe. A ja dopiero co zaczynałam się adaptować do życia  stolicy ojczyzny.


A jak to tam jest?


Długotrwała izolacja połączona z rozstaniem z rodziną i znanym środowiskiem jest bardzo obciążająca, wywołuje depresję, pogłębia bezradność i zagubienie. Kiedyś proponowałam na konferencjach czy forach internetowych, by uruchamiać dla migrantów coś w rodzaju hoteli pracowniczych, gdzie mogliby mieszkać zachowując niezależność i jednocześnie utrzymując kontakt z innymi migrantami, swobodnie pozyskując wiedzę i umiejętności pozwalające zdobyć legalną, bezpieczną pracę. Praca w „szarej strefie” zwiększa ryzyko bycia wykorzystanym przez pracodawcę, a zmniejsza szanse migrantów na pozytywne doświadczenia w kontakcie z Polakami i przyczynia się do wzmocnienie zorganizowanych grup, które czerpią korzyści z nielegalnego zatrudnienia, operując fikcyjnymi zaproszeniami czy zatrudniając „na czarno”. Dlatego w interesie kraju goszczącego jest stworzenie takich warunków, w których migranci mieliby świadomość swoich praw i możliwość ich egzekwowania, w których dostrzegliby korzyści związane z legalnym pobytem i zatrudnieniem. Nie ma na razie hoteli pracowniczych dla migrantów w Polsce. Przyjeżdżają oni póki co na własne ryzyko i  samodzielnie poszukują pracy. Jednak praktyka organizowania miejsca zamieszkania w pobliżu miejsca pracy jest już rozpowszechniona w sektorze przemysłowym, spożywczym, czy rolniczym. W rolnictwie warunki bywają różne, jednak przy polskich zakładach  produkcyjnych w całym kraju są już dobrze funkcjonujące hotele robotnicze dla migrantów - niedrogie albo i całkiem bezpłatne. Często zapraszają do pracy małżeństwa, jeśli tylko mogą zaoferować pokój rodzinny. W końcu wiadomo, że rodzinne więzi tylko wzmacniają pomost między pracownikiem i pracodawcą.


I co z tego wynika? Jechać? Nie jechać?



Autorzy – dwie Ukrainki. Zapisała i skomentowała Marija Jakubowycz   

Warto poczytać pozostałe > Marija Jakubowycz

Czy cudzoziemcy mieszkający w Polsce muszą płacić podatki?

- TAK. I jeszcze raz TAK.

Zanim jednak cudzoziemiec zacznie płacić podatki w Polsce, powinien udać się do urzędu skarbowego zgodnego z miejscem zamieszkania i otrzymać NIP, czyli identyfikacyjny numer płatnika podatku.

Niedawno jeszcze uzyskanie NIP-u dla cudzoziemca nie było tak aktualne i niezbędne, ponieważ pozyskiwano PESEL – bardziej uniwersalny numer identyfikacyjny dla podatników i ubezpieczonych w Zakładzie Ubezpieczeń Społecznych (ZUS). Jednak od 2014 roku PESEL nie jest już wydawany cudzoziemcom, którzy znajdują się w Polsce w ramach pobytu czasowego lub niedawno przybyli do Polski. 

I właśnie w takich przypadkach należy otrzymać NIP. Co oznacza udanie się do urzędu skarbowego zgodnego z miejscem zamieszkania? Na przykład: mieszkam w Warszawie przy ul. Ostródzkiej, ta ulica znajduje się w dzielnicy Białołęka. Podstawowy krok to odnalezienie urzędu skarbowego (US), który obsługuje mieszkańców dzielnicy Białołęka. Najlepiej skorzystać oczywiście z wyszukiwarki i wpisać hasło: „Urząd Skarbowy Warszawa Białołęka”. Wtedy otrzymamy informację, że dzielnica Białołęka nie ma odrębnego urzędu skarbowego, tylko istnieje jedyny urząd skarbowy dla dwóch dzielnic – Targówka i Białołęki. Znajduje się on przy ul. Dąbrowszczaków 14, blisko pl. Hallera.
Wielokrotnie załatwiałam sprawy cudzoziemców w tym urzędzie i mogę pochwalić obsługę, która jest pomocna i nie stara się obciążać interesantów zbędnymi poleceniami (dotyczącymi np. doniesienia kolejnych dokumentów). Zarówno ja, jak i inni pracownicy Fundacji Ternopilska, na przykładzie tego urzędu nauczyliśmy się, że w praktyce dla uzyskania NIP-u należy wypełnić formularz NIP-7 oraz mieć przy sobie paszport i kopię pierwszej strony paszportu.To

w teorii wszystko. Niestety w innych oddziałach warszawskich Urzędu Skarbowego (i nie tylko warszawskich) mogą być wymagane dodatkowe dokumenty. Zdarza się więc, że cudzoziemcy muszą kilka razy odwiedzić urząd, zanim uda im załatwić tak prostą sprawę jak uzyskanie NIP-u. Po złożeniu formularza NIP-7 i kopii pierwszej strony paszportu po 3–4 dniach US wysyła list z nadanym numerem. Usługa ta jest bezpłatna. 

Uzyskanie NIP-u reguluje ustawa o zasadach ewidencji i identyfikacji podatników i płatników z dnia 13 października 1995 roku. Ustawa zawiera tylko 23 artykuły i polecam jej przeczytanie wszystkim osobom zainteresowanym zgłębieniem teoretycznej wiedzy, która nie tylko ułatwi załatwianie spraw urzędowych, ale także pozwoli jeszcze pomóc innym. Z kolei z ustawy o ordynacji podatkowej z dnia 29 sierpnia 1997 roku możemy wiele dowiedzieć się o działalności w zakresie zobowiązań podatkowych, informacji podatkowych, postępowań podatkowych, kontroli podatkowej i tajemnicy skarbowej.

Do czego służy NIP?

Posiadanie tego numeru czyni z cudzoziemca rezydenta kraju, co oznacza, że pracując w Polsce, musi płacić podatki oraz uzyskuje ulgi i wszystkie przysługujące mu zwroty podatków.

Teraz spróbuję w kilku pytaniach opisać prawa i obowiązki podatników podatku:

- Czy wiecie, co to jest deklaracja podatkowa i jakie prawa przysługują w urzędzie skarbowym w Polsce? Najważniejsza i najbardziej rozpowszechniona deklaracja podatkowa to PIT-37, gdzie należy wykazać wszystkie dochody, koszty oraz zaliczki zapłaconych ubezpieczeń społecznych i zdrowotnych ( w tej deklaracji można również ulgi, które mogą nam przysługiwać).

- Czy znacie swoje obowiązki przed urzędem skarbowym w Polsce? Najważniejszym z nich dla wszystkich pracujących osób jest złożenie deklaracji PIT-37 do 30 kwietnia każdego roku.

- Czy wiecie o tym, że pracując legalnie w Polsce, macie prawo do zwrotu zaliczki podatku i korzystania z ulg podatkowych, które wam przysługują?
A można otrzymać zwrot zaliczki podatkowej za cały rok pracy!

- Czy słyszeliście o tym, że pracując legalnie w Polsce, powinniście otrzymać od swojego pracodawcy deklarację PIT-11? Zapytajcie swoich pracodawców o to! Poinformujcie ich o swoim aktualnym adresie zamieszkania, gdzie ma być wysyłana korespondencja lub umówcie się na odbiór osobisty dokumentów. Zgodnie z prawem formularz PIT-11 można otrzymać od pracodawcy nawet drogą mailową.

- Czy wiecie, że można otrzymać ulgę na dzieci do 18. roku życia oraz na dzieci studiujące do 25. roku życia ? Taka ulga wynosi nawet do 1100 zł rocznie!

Posiadanie NIP-u nie tylko ułatwi i umożliwi wysyłanie deklaracji do urzędu skarbowego, ale pozwoli też uniknąć podwójnego opodatkowania. Posiadając NIP i pracując legalnie w Polsce, można uniknąć niemiłej niespodzianki, gdy z kraju ojczystego przyjdzie do nas zawiadomienie o konieczności zapłacenia podatku od dochodów uzyskanych w Polsce.

 

Czytaj dalej >

Cudzoziemiec w Wydziale Spraw Cudzoziemców

Cudzoziemiec w Wydziale Spraw Cudzoziemców czuje się zagubiony bez względu na wiek, wykształcenie czy status społeczny. Przez ostatnie 5 lat wydział ten w Warszawie, na słynnej już ulicy Długiej 5, znacząco się zmienił, zwłaszcza jeśli chodzi o jakość obsługi, dostępność informacji dla cudzoziemców (w kilku językach), otwartość kierownictwa wydziału na wprowadzenie zmian i przyjęcie uwag. Zmiany te nie następowały od razu, tylko po wielu spotkaniach i forach, konsultacjach społecznych, zmianach w prawie. Niebagatelny wkład w to przeobrażenie miały organizacje pozarządowe. Ich wpływ był wręcz niewidoczny na co dzień dla licznych klientów wydziału. Jednak wiele zmian mają zespołowy albo indywidualny adres ngo z Warszawy i województwa mazowieckiego.

Czytaj dalej >

O przewlekłych procedurach w Wydziale Spraw Cudzoziemców

Na dzień dzisiejszy (maj/czerwiec 2015) sytuacja w Wydziale Spraw Cudzoziemców nie daje powodów do optymizmu. Pomimo wielu pozytywnych zmian i niedawno przeprowadzonego Dnia Otwartego na ul. Długiej 5 codzienna rutyna jest nieskończoną grą bez zasad dla cudzoziemców i ich rodzin, pracodawców cudzoziemców, uczelni, gdzie uczą się obcokrajowcy.

Czytaj dalej >

Co to jest numer PESEL? Jak go otrzymać?

Bardzo często cudzoziemcy pytają mnie, czy PESEL jest obowiązkowy dla uzyskania karty pobytu.

Opowiadam wtedy, że w tym przypadku nie jest obowiązkowy.

Jednak PESEL jest konieczny do codziennego funkcjonowania w Polsce, a przynajmniej znacznie je ułatwia. Wszystkie polskie systemy informatyczne, gdzie są wprowadzane dane osobowe, potrzebują podania numeru PESEL poszczególnej osoby, m.in. systemy dotyczące ubezpieczeń społecznych (ZUS), ubezpieczeń zdrowotnych (eWUŚ), ubezpieczeń prywatnych (np. PZU, Warta, Aviva) oraz urząd skarbowy, gdzie składa się roczne zeznania o dochodach. Pesel jest konieczny również przy zakładaniu konta bankowego.

Czytaj dalej >

"Z" jak zezwolenie na pracę

Chciałabym zacząć od pozytywów, jednak pierwsze zdanie tekstu zaczyna się od słów…

Niestety polski pracodawca niechętnie zatrudnia cudzoziemca z dotrzymaniem wszystkich norm prawa. Polski pracodawca wcale nie musi być i nie jest złem samym w sobie, zgrozą dla cudzoziemca, jednak zawiłe przypisy prawne, nieproporcjonalnie duże koszty zatrudnienia pracowników powodują, że pracodawcy szukają łatwiejszych dróg w dokumentowaniu wszystkich sytuacji zachodzących w ich zakładach, firmach czy spółkach.

Czytaj dalej >

„M” jak meldunek dla cudzoziemca

Prawo w praktyce ma wiele odsłon, teoretyczna wiedza pomaga. Jednak to codzienna praktyka Fundacji Ternopilskiej związana z uzyskiwaniem potwierdzenia zameldowania przez cudzoziemców skłoniła mnie do opracowania tego tekstu. Poniżej opiszę krok po kroku, jak wygląda uzyskiwanie zameldowania w Polsce.

Czytaj dalej >

Państwowe instytucje wywołują u mnie lęk…

Państwowe instytucje wywołują u mnie lęk…

Podczas pisania felietonu z moją ukraińską koleżanką na temat cudzoziemców i polskich urzędów państwowych postanowiłam pokazać, jak swoich petentów traktują ukraińscy urzędnicy. Załatwianie spraw urzędowych przez samych Polaków może krótko zobrazować retoryczne pytanie mojej polskiej koleżanki z organizacji pozarządowej: „A czy u was na Ukrainie też tak potwornie ciężko załatwia się sprawy w urzędach?”.

Zagadnienia związane ze sprawami urzędowymi wywołują w przeważającej większości negatywne emocje. Z takim nastawieniem do spraw urzędowych przyjeżdża wielu cudzoziemców, jeśli nie większość. Ale w tym tekście nie będzie o tym, co ich czeka tutaj, w Polsce, tylko napiszę o doświadczeniu ukraińskim, które na długo określiło świadomość i przekonania między innymi osoby, która właśnie z tym negatywnym nastawieniem wobec urzędów państwowych rozpoczyna nowe życie w nowym kraju.

No i wiecznie aktualny i potrzebny Janusz Weiss z radiowej Jedynki i jego program „Czego nie wiesz i nie boisz się zapytać”, dedykowany jak zawsze obywatelowi w urzędzie polskim (i znów ten lęk…).

Czytaj dalej >

Wyjeżdżam z kraju… Co zabrać ze sobą w drogę?

Wyjeżdżam z kraju… Co zabrać ze sobą w drogę? 

Nie zawsze kwiat potrafi rozkwitnąć tam, gdzie wyrośnie…

Zbieram się…

W życiu trafiają się momenty znaczących zmian dotyczących miejsca naszego pobytu. Na otwierającym się horyzoncie niespodziewanie lub planowo widać nieturystyczną wycieczkę w celu przeżycia emocji i zobaczenia atrakcji, tylko początek nowego życia na obczyźnie. Okoliczności zmuszają do pozostawienia dawno już zamieszkałego domu (ciepłego i swojskiego) i wicia gniazda w nowym, obcym miejscu. Co należałoby wziąć ze sobą, a czego nie warto zabierać w taką podróż do nowego świata? Zastanówmy się nad tym.

Czytaj dalej >

Skomentuj

Ogłoszenia
Aktualności
Archiwum

Projekt ‘MIEJSKI SYSTEM INFORMACYJNY I AKTYWIZACYJNY DLA MIGRANTÓW’ jest współfinansowany z Programu Krajowego Funduszu Azylu, Migracji i Integracji oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW realizowany był w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG.

Projekt LOKALNE POLITYKI MIGRACYJNE - MIĘDZYNARODOWA WYMIANA DOŚWIADCZEŃ W ZARZĄDZANIU MIGRACJAMI W MIASTACH był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

Projekt ‘WARSZAWSKIE CENTRUM WIELOKULTUROWE’ był współfinansowany ze środków Unii Europejskiej w ramach Europejskiego Funduszu na rzecz Integracji Obywateli Państw Trzecich oraz budżetu państwa. Wyłączna odpowiedzialność spoczywa na autorze. Komisja Europejska nie ponosi odpowiedzialności za sposób wykorzystania udostępnionych informacji.

LOKALNE MIĘDZYSEKTOROWE POLITYKI NA RZECZ INTEGRACJI IMIGRANTÓW Projekt realizowany był przy wsparciu Szwajcarii w ramach szwajcarskiego programu współpracy z nowymi krajami członkowskimi Unii Europejskiej.